z/w, j/j, imo, btw, ocb, thx, nvm, lol, rotfl, i wiele innych...
Kiedyś mnie to denerwowało i to bardzo, ale można się przyzwyczaić i to moim zdaniem potrafi przyspieszyć komunikację. Zresztą jako filolog wiem, że każdy język ma tendencje do skracania a język polski chłonie bardzo skróty angielskie i to zaśmieca, ale ten "śmietnik" z czasem może stać się "normą" (oby nie).
O ile prywatnie toleruję skróty takie jak wyżej, o tyle nigdy nie zaakceptuję tzw pisma pokemonowego (MaŁe DuŻe LiTeRy Na PrZemIaN) zangielszczania polskich wyrazów (sz - sh, ku-q, chociaż jak ktoś jeszcze używa Q zamiast "ku" to się jeszcze cieszę, bo dostaję białej gorączki, jak głoska Q [ku] jest używana jako zamiennik litery "K").
Ja staram się pisać poprawnie, chociaż popełniam błędy i czasem (zwłaszcza w rozmowach przez różnego typu komunikatory) pozwalam sobie na używanie skrótów. Ale nawet z nimi staram się zaczynać zdanie z dużej litery i kończyć kropką (chociaż o niej często zapominam). Kiedyś pisałem bez polskich znaków diakrytycznych, ale pewnego dnia postanowiłem, że będę się starał i od tego czasu piszę z polskimi znakami.